Strona główna

Czasami chciałabym czas zamknąć w jednej dłoni i już go nigdy z ręki nie wypuścić..






Po każdej chwili relaksu, bajkowych przeżyć , magicznych odczuć nadchodzi szybki powrót do rzeczywistości. "Tu nie ma litości , nie ma sumienia , nie ma miłości.../ Trzeba zapomnieć...". Ten bezwzględny cytat Baczyńskiego jest wciąż aktualny w dzisiejszych czasach. Jednostka słaba i wątła jest uciskana i wykorzystywana przez silniejsze, bardziej cwane i sprytne istoty. Tego nie da się ukryć, zatuszować to jest po prostu częścią naszego świata i niekiedy nawet i nas samych. Ale nie o tym chciałam pisać, choć te słowa nie napisałam tutaj tak tylko po to by zajęły trochę miejsca w mojej notce. Chciałam nimi zaznaczyć, iż nie jest mi obojętne to co się dzieje wokół mnie ale przede wszystkim celem ich umieszczenia przez mnie było ukazanie ,że dzisiejsze społeczeństwo myśli tylko o sobie. Ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawę jaki egoizm przemawia przez ich słowa, myśli, czyny. Nie zastanawiają się nad swoją osobą i w konsekwencji tego nie zauważają w sobie żadnych wad.

Z powodu ograniczonej ilości czasu ostatnio moje kontakty towarzyskie zostały trochę odsunięte na drugi plan. Pochłonęła mną nauka i przygotowania do matury. Cieszę się ,że przynajmniej 4 tygodnie wcześniej trochę sobie odpoczęłam od szkoły i całego tego przed maturnego zamieszania. Myszka zrobiłam mi małą niespodziankę i zabrała mnie ze sobą na zawody nad Morze. Tydzień czasu z zwariowaną ekipą „pocztowców” dobrze mi zrobił. Szkoda tylko, że było trochę zimno, ale to i tak nie przeszkodziło mi w zwiedzaniu i podziwianiu okolic Władysławowa. Ta malutka miejscowość kryje w sobie wiele uroku, któremu nie sposób się oprzeć. Kiedy Adam szedł na zawody w tym czasie ja buszowałam po okolicach i delektowałam się zapachem morza. Pewnego dnia moja zachcianka przekroczyła wszystkich oczekiwania ,a zwłaszcza Misiaczka. Po zawodach i tuż przed obiadkiem zażyczyłam sobie spacer do latarni, którą ujrzałam na plaży tuż koło naszego ośrodka. Wydawała mi się ona tak blisko , że nie sposób było mi się oprzeć jej obejrzeniu z bliska. Nio jak to być nad morzem i latarni nie widzieć to już wstyd, co nie…? Więc czym prędzej pośpieszyłam Adama i pogoniliśmy jak zwariowani obejrzeć to cudo natury. Idziemy, idziemy i nic nie widać. Zauważyliśmy jakiegoś przechodnia i pytamy się go jak możemy tam dojść. Miły pan udzielił nam wskazówek , a my nogi za pas i dalej idziemy , ani początku ani końca nie widać. Kiedy ujrzałam tabliczkę z napisem ROZEWIE było już wszystko jasne. W ciągu 2 godz. przeszliśmy plażą około 10 , a może nawet 15 km. Kiedy dotarliśmy na miejsce z powodu braku czasu musieliśmy od razy wracać, ani nawet w środku jej nie widziałam Trzeba przyznać, że w tej pogoni za latarnią nawdychałam się trochę jodu i tradycyjnie zakończyło się to dla mnie wizytą u lekarza. Kiedy wróciłam do Przemyśla wszystko prysło jak bańka mydlana i mój czas relaksu się skończył. Brutalny powrót do rzeczywistości szybko przywrócił mnie na ziemię. Odtąd w snach i na jawie spotykałam się tylko z moimi książkami i notatkami z lekcji. Mój trud jednak się opłacił, czego dowodem są moje stopnie na świadectwie. Nie wiem tylko co dostanę z matur, ale jestem dobrej myśli, nie chcę zapeszać. Dlatego też będę milczeć. Teraz tylko ustana mi została i zamiast się teraz uczyć to notki piszę , więc mykam. ;) Postaram się jeszcze coś dopisać lecz do dopiero kiedy znajdę trochę więcej czasu.



by agi-perelka | 2004-05-16 19:02:12 | skomentuj! (1)